piątek, 17 kwietnia 2015

Czy mogę wyrzucić tampon do toalety?

Nie, nie możesz.



Źródło


A raczej: możesz, ale nie powinnaś — ani tamponów, ani podpasek/wkładek nie powinno się spłukiwać w toalecie. Do napisania tego posta zainspirowała mnie wyczytana przy okazji innego tematu informacja, że spłukiwanie różnych nienadających się do spłukiwania odpadów (m.in. właśnie tamponów) powoduje ogromne szkody w sieci kanalizacyjnej — podana została astronomiczna suma 18 mln dolarów rocznie dla samego Nowego Jorku i udało mi się znaleźć jej potwierdzenie w NYMag. Jeśli chodzi o polskie realia, wygląda to podobnie: kosztuje nas to kilkaset mln zł rocznie. Trafiłam też na kwotę 400 tys. zł rocznie dla Łodzi. Bez wątpienia usuwanie tego typu szkód zawsze jest kosztowne — na pewno na tyle, że warto jest — jak widać na dole posta — robić kampanie informacyjne uczące, czego nie można spłukiwać w toalecie.

A dlaczego nie można ich spłukiwać? Ponieważ sieć kanalizacyjna nie radzi sobie z takimi odpadami. Powstają zatory w rurach (które trzeba usuwać) i dochodzi do uszkodzeń urządzeń w oczyszczalniach ścieków (które trzeba naprawiać lub nawet wymieniać). To wszystko jest kosztowne: pół biedy, jeśli koszt ponosi pojedyncza osoba, która musi wezwać hydraulika — gorzej, jeśli inni też muszą ponosić koszty cudzej bezmyślności, ponieważ wzrastają koszty odprowadzania ścieków.

Przejdźmy może po kolei przez wszystkie argumenty, które można znaleźć w internetach:

  1. Przecież są bawełniane i rozpuszczą się w wodzie — być może, ale nie aż tak łatwo i szybko jak papier toaletowy (możesz to zobaczyć na powyższym filmiku). I to przy założeniu, że tampon jest rzeczywiście stuprocentowo bawełniany — wiele marek używa też syntetycznych włókien. Tampon z założenie ma być wytrzymały — nikt nie chciałby ich używać, gdyby po pociągnięciu sznureczka okazywało się, że połowa tamponu jest na zewnątrz, a połowa została w środku, bo tampon tak łatwo się rozpada. Tampon jest też zaprojektowany tak, aby chłonął płyny, i mocno nasiąka wodą — a rury kanalizacyjne są wąskie i nie jest trudno je zapchać.
  2. Przecież są bardzo małe — to nie ma znaczenia. Nawet nić dentystyczna i patyczki higieniczne stwarzają problemy, bo są odpadami stałymi i nie rozpuszczą się — a co dopiero większe przedmioty takie jak tampony.
  3. Przecież spłukuję je często i nic się nie dzieje — to, że Ty nie widzisz problemu, nie znaczy, że on nie istnieje. To, że na początkowym odcinku tampon nie spowoduje problemu, nie zmienia faktu, że może spowodować blokadę lub uszkodzenie maszyny na dalszym odcinku — o których nie usłyszysz, ale za które zapłacisz (Ty i inni użytkownicy sieci).
  4. Przecież na opakowaniu jest napisane, że nadają się do spłukiwania / Przecież na opakowaniu nie ma ostrzeżenia, że nie powinno się ich spłukiwać — no cóż, to nie producenci tych wyrobów ponoszą koszty usuwania szkód. Klienci chcą wygody i oni im tę wygodę dostarczają... przynajmniej pozornie. Dla producenta "flushable" może też oznaczać tylko to, czy nie sprawi problemów na początkowym odcinku — bo problemów na dalszym odcinku nie widzą użytkownicy; z ich punktu widzenia produkt rzeczywiście dał się spłukać. Co więcej, producenci niekoniecznie muszą się konsultować z odpowiednimi instytucjami czy ekspertami w trakcie opracowywania informacji na opakowaniu (chociaż jak widać, powinni) — nie ma ustalonych standardów ani testów, które produkt musi przejść, zanim producent będzie mógł legalnie podać taką informację na opakowaniu.
  5. Przecież to nie jest najbardziej problematyczny spłukiwany przedmiot — to prawda, często wymienia się jako najbardziej problematyczne nawilżane chusteczki i patyczki higieniczne. Nie zmienia to jednak faktu, że tampony nie są bez winy. Co więcej, kiedy już jedna osoba wyrzuci coś, co zaczepia się o powierzchnię rury, każdy kolejny "mały" przedmiot zaczepia się o ten pierwszy i w efekcie powstaje blokada.
  6. Nie chcę patrzeć na zużyty tampon, wolę go spłukać niż zawijać w papier toaletowy/plastik i wyrzucać — nikt nie chce na nie patrzeć. Jeśli jednak sama się tym nie zajmiesz, zmuszasz do patrzenia na nie Bogu ducha winnych pracowników kanalizacji (nieraz nawet usuwania ich ręcznie! no popatrz, jaki smutny jest ten pan), hydraulików, a czasem nawet "cywili". Ponownie, problem może przestaje być widoczny dla Ciebie, ale nie znika — przenosisz jedynie ten nieprzyjemny obowiązek na kogoś innego. 

Nikt nie twierdzi oczywiście, że to wyłącznie miesiączkujące kobiety są odpowiedzialne za problemy z kanalizacją — środki higieny menstruacyjnej są jednak wymieniane bardzo często, jak możesz zobaczyć na liście poniżej. Podając ponownie przykład zagraniczny, w New Jersey stanowią one ok. 18% problematycznych przedmiotów spłukiwanych w toalecie. Poniżej linkuję więc do przykładowych "apeli", artykułów i kampanii społecznych przygotowanych w różnych miastach/gminach (kolejność alfabetyczna). Nie sądzę, żeby osoby odpowiedzialne za kanalizację próbowały ograniczać "wolność" obywateli dla własnej frajdy.

(Linkuję tylko do tych miejsc, gdzie wymienione były konkretnie tampony lub podpaski — na niektórych stronach mówi się o "innych środkach higieny osobistej" i można się domyślać, że chodzi właśnie o podpaski i tampony; więc gdyby je dodać, linków byłoby oczywiście więcej).


Źródło



To jest oczywiście delikatna kwestia — tłumaczenie komuś, że nie wolno spłukiwać tamponów w toalecie, to trochę tak, jakby zasugerować tej osobie, że nie potrafi poprawnie korzystać z toalety, ale jak pokazują kampanie społeczne (organizowane zresztą nie tylko w Polsce, ale także np. w Kanadzie) najwyraźniej nie potrafimy, a przynajmniej nie do końca. Nikomu więc chyba nie zaszkodzi przejrzenie listy odpadów nienadających się do spłukiwania, zwłaszcza że za szkody spowodowane przez nie płacimy my wszyscy.
W kwestii spłukiwania tamponów i podpasek jest jeszcze ten problem, że menstruacja to w dalszym ciągu temat tabu (oczywiście mniej niż dawniej i jest coraz lepiej, ale jednak dalej nie idealnie) i mogę sobie wyobrazić, że ktoś danej osobie nigdy nie wytłumaczył, że nie powinno się tego robić — a nikt nie rodzi się z tą wiedzą. Na szczęście tabu jest coraz mniejsze, a i zasięg internetu coraz większy ;-)

Gdyby ktoś chciał ponarzekać, jak to mamy ciężko i nic nie można spłukiwać, przypominam, że identyczne zasady obowiązują np. chociażby w Ameryce Północnej, więc nie jest to jakaś ułomność polskiej kanalizacji ;-) Co więcej, są kraje, gdzie nie można spłukiwać nawet papieru toaletowego — chociażby Grecja.

Możesz się zastanawiać: skoro nie mogę wyrzucić tamponu do toalety, co niby mam z nim zrobić? (Chodzi oczywiście o sytuacje, kiedy w toalecie nie ma kosza na śmieci albo jest się u znajomych czy rodziny i wyrzucenie go do ich kosza na śmieci nie wchodzi w grę). Ja oczywiście polecam kubeczek menstruacyjny. Z nim nie ma tego problemu.